Dotyk wiosny
Poranek pozbawia nocy swe istnienie
Słychać porozumiewawcze serca bicie
Nadchodzi nowiem energii spełnienie
Rodzące się delikatnie, młodzieńcze życie
To wiosny tchnienie zmarłe się odświeży
To co zasnęło odradzać się zaczyna
Co snem wymęczone w silę uwierzy
Splątani miłością chłopak i dziewczyna
Ptak wzleci trelem w dal powyżej istnienia
By tam przywoływać swoją wybrankę
By jej ukazać ich piękne spełnienia
Ujmie swym wokalem swoja kochankę
Kwiaty się zbudzą wydając toń woni
Echem nadejdą odgłosy pieszczotliwe
Każdy wszak za szczęściem swym goni
Czym wiosna nas odżywi tak dobrotliwie
Jeziorem traw bujnych soczystej zieleni
Rozleje się daleko taflą olśnienia
Wiosny młodziutkiej to pierwszy dzień
By spełnić się mogły wszystkie marzenia
Tam my w krainie uniesień czaru
Oddani sobie by nadeszło trwanie
W samym środku całego gwaru
I Tylko nasze baśniowe kochanie.
Copyright by ANADAN
Poland Jan. 30.2007
Kiedy mała jeszcze byłam
Miałam lat moze dwa lub trzy
Mamusia i Tatus nauczli mnie
Zeby nigdy nie mówic NIE
Nauczyli mnie bym zawsze sie zgadzała
Ze wszytskim co mówili
A kiedy sie sprzeciwiałam
za kare do łozka byłam posyłana.
Kiedy więc troszkę podrosłam
MIlutka panienką się stałam
.Nigdy sie nie złosciłam ,
I nigdy nie szalałam.
Wielu przyjaciół niby miałam
Którzy za uśmiech mnie lubili
Ale wiedzieli ,ze jestem z tych
Co wszystko by dla innych uczynili.
Nawet kiedy chora byłam
I naprawde odpoczac chciałam
Gdy ktos o pomoc mnie prosił
Zawsze" TAK" odpowiadałam.
Kiedy dwadziescia lat skończyłam
Zoną i Matką już byłam.
I kiedy ktos mnie zapytał jak miewam się
"Swietnie "
ze słodkim uśmiechem odpowiadałam.
Lecz pewnego dnia
GDy wszystkiego juz dosyc miałam
Głos jakis dziwny usłyszałam.
Głos brzmiał miekko lecz silnie
Wyrzekł tylko jedno słowo
A tym słowem było.... NIE!!!
Odtąd juz wiedziałam dokładnie
Co robic powinnam przykładnie.
MOje zycie zalezało teraz od tego słowa.
Tak wiec kazdego dnia rodzina i bliscy słyszeli:
NIE
Nie,po prostu nie chce
NIe,nie zgadzam się.
NIe,sam sobie z tym poradzisz.
Nie bo to mnie bolało
NI,bo tez jestem zmeczona
Nie,nie zrobię dzisiaj tego.
Dla rodziny było to szok
Dla znajomych zaskoczenie.
Jak mogłam sie zmienic az tak szalenie!?
Owszem,ciagle jestem matką i żoną
Lecz teraz przede wszystkim jesetm SOBA>!
Sama musze pokonac moja samotnosc
Musze zdobyc szczęscie,by odbarowac nim innych.Dwie połowki sa pozbawione wyboru
toteż musza się połaczyc,
by stac sięr całoscią.Lecz dwie całosci,kiedy sie zbiegają,,,,
To piękno .To miłosc
Ludzie skłonni sa nazywac miłoscią ,nawet takie zdarzenia,jak oczekiwanie kochanki na rogu ulicy,jazde do hotelu,połaczenie sie z kims w jakims pokoju i wyjscie z powrotem.Ale czy to jet miłosc ? . W prawdziwej miłosci do zespolenia dochodzi sie stopniowo a potem jednym nieoczekiwanym skokiem,Po chwili purpurowego zuroczenia gdy odzyskuje sie jasnosc mysli ,niepodobna ustalic jak do tegp dpszło.W miłosci prawdziwej spełnia sie komunia ciał. <Miłość to najwazniejsze wydarzenie w zyciu.Miłosc to radośc ze samotnosci we dwoje.Miłosci nie nalezy obciazac obowiązkiem ani zmieniac jej w przyzwyczajenie,
Milosc nie powinna byc hańba.Hanbą jest opieranie sie miłosci
Wszystko co sie przeciwstawia miłosci -hańbi.Sprzeciwiac sie miłosci .przymuszac kogos do miłosci, sprzedawac ją ,legalizowac pod przymusem ,,jest zbrodnia przeciwko miłosci
W życiu ciągle kogoś lub coś tracimy. Dość często mówiąc o stracie bliskiej osoby - ma się na myśli ostateczne odejście - śmierć. Często jednak tracimy osoby w emocjonalnym sensie
Dlaczego odchodzą od nas przyjaciele? Dlaczego nawet związki miłości ulegają rozpadowi? Czy to oznacza, że przyjaźń i miłość są czymś nietrwałym?
Dlaczego przyjaźń się kończy?
CHyba dlatego ze taka jest ej natura. Nic nie jest trwałe, wszystko wszystko zmienia się z upływem czasu. To może banalne stwierdzenie. Jednak nie zdajemy sobie często z tego sprawy, gdyż oczekujemy od uczuć, że będą trwałe. Oczekujemy niezmiennosci.
W pewnym sensie idealizujemy przyjaźń,. Budujemy sobie często ideał prawdziwej przyjaźni Od "prawdziwych" przyjaźni oczekujemy niezmienności. Tak jednak się zazwyczaj nie zdarza.
Zakładając sobie, że przyjaźń, będzie ulegać zmianom z upływem czasu - możemy czuć się zawiedzeni.Ba ,nie tylko mozemy ,ale sie czujemy.
Wydaje mi się, że najważniejszą przyczyną emocjonalnego bólu po utracie przyjaciela jest poczucie odrzucenia. Czujemy się często oszukani. Nierzadko wyśmiani, zignorowani. Poczucie odrzucenia boli bardzo dotkliwie.
Odejście przyjaciela boli też, bo z reguły nie jesteśmy przygotowani na tego typu stratę. Szczególnie wtedy, gdy mocno zaangażowaliśmy się w dany związek i oczekujemy, że będzie trwały.Ponadto mamy tendencję do idealizowania uczuć miłości i przyjaźni. Wydaje nam się, że "prawdziwa" przyjaźń jest trwała i na całe zycie.
Jak radzić sobie z bólem po stracie przyjaźni?
Przede wszystkim trzeba sobie pozwólic na wyrażenie swoich emocji: żalu, bólu, złości, smutku, rozczarowania. Pomocne może być porozmawianie z kimś na ten temat. Wielu osobom pomaga także wyrażenie bólu w formie pisemnej. Napisanie listu, wiersza, pamiętnika.
Nalezy też Spróbować zrozumieć osobę, która odwraca się od na w jakiś sposób. W większości tego typu strat - druga osoba nie chce celowo nas zranić, odrzucić.PO prostu nic w zyciu nie ejst wieczne,,,,
Nie pozwól abym cię zwiódł
Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,
a żadna z nich nie jest mną.
Udawanie jest sztuką, która stała się moją drugą naturą.
Ale ty nie daj się oszukać.
Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać.
Sprawiam wrażenie, że jestem pewny siebie,
Że jestem radosny i nie mam problemów,
Ani na zewnątrz, ani w środku mnie,
Że pewnoć siebie jest moim imieniem, a opanowanie moją zabawą,
Że wody są spokojne, a ja panuję nad wszystkim
I że nikogo nie potrzebuję.
Ale nie wierz mi, proszę.
Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,
ale ta powierzchnia jest moją maską,
która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.
W środku jednak nie ma ukojenia.
W środku ukrywa się mój umysł - zagubiony, zalękły, samotny.
Ale ja to ukrywam.
Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział.
Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.
To dlatego szaleńczo tworzę swoje maski by się za nimi skryć;
Nonszalancka, wymyślna fasada,
Która pomaga mi udawać - chroni mnie przed spojrzeniem,
które Wie.
Ale takie spojrzenie jest moim wybawieniem.
Moim jedynym wybawieniem. I gdzieś, głęboko, ja to wiem.
Jest tak, jeśli podąża za tym akceptacja, jeśli podąża za tym miłość.
To jest jedyna rzecz, która upewni mnie w tym,
w czym ja upewniam siebie -
Że jestem czegoś wart.
Ale ja tobie tego nie mówię. Nie śmiem. Obawiam się tego.
Obawiam się, że z twoim spojrzeniem nie przyjdzie akceptacja i miłość.
Boję się, że będziesz mi miała za złe, że będziesz się ze mnie śmiać,
I że zobaczysz moje wnętrze i mnie odrzucisz.
Tak więc gram moją grę - w desperacji.
Z maską pewności siebie na zewnątrz i drżącym dziecięciem wewnątrz.
I tak zaczyna się parada masek, a moje życie staje się linią frontu.
Mówię do ciebie o niczym, słodkim tonem płytkiej pogawędki.
Mówię wszystko, ale to wszystko jest niczym,
Gdyż nie mówię nic, co byłoby wszystkim,
Nie mówię o tym, jak coś wewnątrz mnie roni łzy;
Więc kiedy zaczynam moją grę, nie daj się oszukać moim słowom.
Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię.
Co chciałbym być w mocy powiedzieć,
Co muszę powiedzieć, aby przetrwać, ale powiedzieć nie mogę.
Nie chcę się ukrywać, naprawdę!
Nie chcę tej gry zewnętrznych złudzeń, którą gram - gry pozowania.
Chciałbym raczej być szczery i spontaniczny - być sobą,
Ale musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę,
Nawet jeśli zdaje ci się, że to jest ostatnia rzecz jaką chcę.
Tylko ty możesz zerwać z moich oczu
tą zabójczą kurtynę duszącej śmierci.
Tylko ty możesz przywołać mnie do życia.
Za każdym razem kiedy próbujesz zrozumieć,
i dlatego że naprawdę tak chcesz,
Mojemu sercu rosną skrzydła - bardzo małe skrzydła,
kruche, ale jednak skrzydła.
Z twoją czułością i współczuciem i twoją mocą zrozumienia
Możesz tchnąć we mnie życie.
Chcę żebyś to wiedziała.
Chcę żebyś wiedziała jak jesteś dla mnie ważna,
Jak możesz, jeśli zechcesz, być stwórcą osoby, którą jestem.
Błagam cię - chciej to zrobić. Tylko ty możesz zburzyć ten mur
Za którym ja drżę; tylko ty możesz zdjąć moją maskę.
Tylko ty możesz uwolnić mnie od mrocznego świata paniki i niepewności,
Od mojej samotnej osoby.
Nie omiń mnie obojętnie.
Proszę... nie omijaj mnie obojętnie.
To nie będzie dla ciebie łatwe;
Długie skazanie na bezwartościowość tworzy grube mury.
Czym bardziej się do mnie przybliżysz,
tym mocniej będę walczyć w zaślepieniu.
Gdyż walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.
Ale mówią, że miłość jest silniejsza nisz mury,
a w tym moja cała nadzieja.
Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,
Ale muszą być one łagodne,
bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe.
Po dłuzszym siedzeniu w domu,wyszałm dzisiaj z domu.Pierwsze kroki skierowałam do banku.Tam spotkałam znajoma .Poznalysmy sie na wybiego dla psów,Ona wyprowdzała pieknego wilczura ja swoja suczke Kokse.Psy sie bardzo ze soba lubiły bawic,a my rozmawiac.Znajoma bardzo sie dziwiła ze ja całe zycie pracuje.Ze pracowałam majac nawet małe dzieci.Ona bezdzietna na utrzymaniu meza bardzo sobie chwaliła ten sposób zycia.Faktycznie na wszytsko miała czas.Bardzo dbała o siebie.Rozwijala swoje zamilowania,Duzo jezdziła po kraju i zagranicę.Uwazała ze nie po to wychodzila za maz ,zeby latac do pracy.Według niej maz jest od zarabiania i dbania o byt materialny zona od dbania o dom i potrzeby meża. Hmm troszke może jej i zazdroscilam ale jakos racji jej nie przyznawałam.W koncu skwitowałam ze kazdy zyje jak nu wygodniej, Jej dobrze tak a mnie tak.
Potem , gdy moja suczka juz nie zyła,kontakty z ta znajma stały sie sporadyczne. Z nowym psem częsciej wychodził maz,który w miedzy czasie przeszedl na rente.
Ze znajamoa zamienialysmy czasami pare zdan spotykajac sie w osiedlowych sklepach.
Bylam wiec bardzo zdziwiona gdy spytała mnie czy mozemy porozmawiac.Poszlysmy do osiedlowej cukierni.
Okazało sie ze znajoma od pól roku jest sama. Maz podobno z dnia na dzien spakował sie i odszedł do innej pani.Powiedzial jej ze dosc ma zycia z kura domową ,która nic nie potrafi,nie rozwija sie,, Dla której kuchnia, scierka i kobiece czasopisma oraz plotki sasiedzkie to cały jej świat.Maz zarzucił jej ze ona go ogranicza ,ze nie może z nia porozmawiac na zaden temat ,ze nie ma zadnych zainteresowan ,,i wogóle to on sie znia nudzi itd itp.
Maz zostawił jej wszystko caly ich dorobek i zniknał. Po paru miesiacach przysłal pozwe o rozwód,bez orzekania o winie. Zszokowana znajoma zgodziła sie i wten sposób szybko dostakli rozwód. Znajoma teraz szuka jakiekolwiek pracy bo oszczednosci które zostawił jej maz juz powoli sie koncza.Jest całekim nie przystosowana do zycia samej,Szanse na prace ma raczej zedne ,poniewaz nigdy nie pracował a,wyksztalcenie ma tylko ogólne,Od meza podobno alimentów nie może sie domogac ,bo rozwód był bez orzekania o winie no i maz zostawił jej wszystko czego sie wspólnie dorobli / oprócz samochodu/
Cóz mialam jej powiedziec.Choc az mi sie cisnęło na język,ze chyba to ja miałam racje, wybierajacmoze trudniejszy dla mnie sposób zycia ale przynajmniej zapewniajacy mi niezaleznosc.Wiem, ze zadna kobieta bedac w zwiazku nie zaklada ze ten zwiazek nie przetrwa,,, ale moze powinna?
Ja od młodych lat bylam nauczona liczyc zawsze na siebie i tak mi juz pozostało.
Ilez kobiet rezygnuje z samodzielnosci,poswiecajac caly swój czas rodzinie.Sa kucharka,opiekunkami, sprztaczkami ,ksiegowymi itd itp.Robią to z poswieceniem a potem ? POtem oakzuje sie ze bardzo czesto po kilkunsatu latach a czasami i dłuzej,,zostają z pustymi rekami.Okazuje sie niepotrzebne nikomu ,sa nieprzystosowane do zycia samodzielnego,rozgoryczone ,przegrane.Wiec mzoe nie warto az tak poswiecac sie rodzinie..Rezygnowac na dobre z pracy zawodowej,pozbywajac sie zabezpieczenia na potem?
Ashley ma dziewiec lat Od urodzenia cierpi na chorobe ,która zatrzymała jej mózg na poziomie niemowlęcia.Nie potrafi siedziec,chodzic,mówic ani jeść,Nie ma szans na poprawe jej zdrowia.Rodzice Ashley chca uniknac w przyszłosci borykania się z ciężką bezwładna kobietą zdecydowali sie poddac dziewczynkę terapii hormonalnej .W maju 2004 roku dziewczynka została naszpikowana estrogenem ,wycieto jej macice i gruczoły mleczne.Dziewczynka nie urosnie i nie osiagnie dojrzałosci płciowej. Tyle suche fakty
Rodzice AShley są przekonani ze postapoli słusznie.
Uwazaja ze ta terapia ma na celu poprawienia jakosci zycia ich córki ,która strasznie kochaja.Uwazaja ze to nieprawda ze chodzi o ich wygodę.Najwazniejsze dla nich jest to.ze wten sposób usuneli dyskomfort z zycia dziewczynki. Bez organów płociowych nie odczuje negatywnych stron wieku dojrzewania.A dzięki temu ze bedzie mniejsza i lzejsza lepiej zniesie całodniowe lezenie w łożku, a rodzicom łatwiej bedzie nosic ,karmic i kąpac.Argumentuja swoja decyzje tez tym ze córka osiagajac wzrost i wage dorosłej kobiety nie moglaby korzystac z samochodu.I tylko mały wzrost i niska waga pomogą jej w prowadzeniue bardziej aktywnego i urozmaiconego zycia.
A co na to lekarze?
Opinie jak zwykle sa podzielone.
Jedni nazywaja to zwyczajnym terapeutycznym egozimem
Drudzy uwazaja ze była to najlepsza decyzja.
A ja jak zwykle zastanawiam sie nad tym jakbym ja postapiła.?
I jedyne co mi przyszło na mysl,to podziekowac Bogu ze nie znalazłam sie w takiej sytuacji.
I jeszcze raz poczułam sie wielka szcześciara,ze trudne decyzje jakos mnie omijają.Chociaz raz musiałm podjac bardzo powazna decyzje.Lekarze po urodzeniu pierwszego dziecka ostrzegli mnie ze nie powinnam wiecej zachodzic w ciaze.Ale zaszłam po 7 latach i musiałm podjac decyzje urodzic czy poddac sie aborcji / ciaza zagrazała nie tylko mnie ale i dziecku / Zdecydowałam sie urodzic.Syn długo walczył o zycie ja tez.,Ja do konca zycia bede juz odczuwała skutki tej deczji ale warto było.Udało się...Mysle ze rodzice maja jakies przeczucia,intuicje i sami wiedza jak maja postapic..Ale to moje zdanie i moja decyzja i moje sumienie.
Fajnie ze juz po świetach .Takie długie świetowanie wybija mnie z rytmu.Potem przez pare dni szukam siebie.Zakręcona bywam jak słoik konfitur.Dobrze ze teraz dłuzsze świetowanie dopiero w maju.Zdaże sie juz porzadnie zmeczyc i pare dni wolnego bedzie ok.
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 56033
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
moje wiersze,,,nie są to wiersze ambitne,,,,ulubione ksiazki,,,te ktore czytam ciagle,,te które miały wpływ na moje zycie i kuchnia moja oaza spokoju,,,moja terapia na zaganiane zycie,,,no i parap...
więcej...moje wiersze,,,nie są to wiersze ambitne,,,,ulubione ksiazki,,,te ktore czytam ciagle,,te które miały wpływ na moje zycie i kuchnia moja oaza spokoju,,,moja terapia na zaganiane zycie,,,no i parapsychologia,,,,,i wogóle taki misz -masz.....
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: